27 października 2016

Kilka słów o... macantach i towarach macanych


Niedawno skończyła się promocja w Rossmannie promocja -49% na kosmetyki do twarzy, a co za tym idzie - przyciągnęła rzesze klientek. Sama na nią się skusiłam, ale to, co tam zdążyłam przeżyć zasługuje na specjalny post na wiolucji, naprawdę.

W czwartek, tuż po ostatnich ćwiczeniach konwersatoryjnych i napisanym kolokwium, odwiedziłam dokładnie trzy sklepy Rossmann - jeden, który jest uznawany za największy w Europie i na świecie oraz dwa mniejsze. Wchodząc do każdego z nich, najpierw zauważyłam tłum kobiet, które walczą o każdy produkt, a dopiero później same kosmetyki i właśnie tutaj pojawia się problem...

Osoby, które zawzięcie polowały na bliższe miejsce przy szafie kosmetyków, często (a nawet i za często!) otwierały produkty, usuwały wszelkie zabezpieczenia oraz momentami nawet ich używały, po czym zaraz odkładały na swoje miejsce. 

Na większości produktów znajdziemy informację przez ile czasu kosmetyk jest jeszcze ważny od momentu otwarcia (swoją drogą: wraz z tym dostaje się również powietrze, co dodatkowo przyspiesza degradację) jeżeli dobrze go przechowujemy (te, które zostały rozpakowane przez klientki są przeważnie ustawiane pod mocnymi lampami przez co psują się dużo szybciej).  Ponadto robiąc to wszystko, wprowadzają  bakterie, wirusy, grzyby czy inne wszelkie niedobre rzeczy do pełnowartościowych produktów, które później ktoś nieświadomie wrzuci do koszyka i tym sposobem zapłaci za pół użytego tak jak za cały i nowy, a co gorsze - sklepy na to pozwalają. Nie po to są wystawione testery, aby tylko stały i pełniły rolę dekoracyjną.

Ja, jako konsument chcę mieć możliwość kupna świeżego, pełnowartościowego produktu bez większego grzebania w szafie lub proszenia ekspedientki. Nie wiem jak Wy, ale ja nie chcę wymieniać się florą bakteryjno-grzybową, kupować przebrany i dokładnie obmacany produkt, przez co być może Pani z obsługi miała mnie odrobinkę dosyć (co nie zmienia faktu, że była bardzo pomocna i nie robiła żadnych problemów z przyniesieniem nowego, zabezpieczonego produktu!). 

Problem ten oczywiście nie dotyczy tylko tej sieciówki, tylko tego rodzaju kosmetyków i tylko okresu zniżkowego. 

O ile przyjemniej robiłoby się zakupy, gdyby "towar macany należał do macanta", prawda? ;-)

9 komentarzy:

  1. Jest to rzeczywiście wkurzające. Ale chyba nie da się nic na to poradzić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem o czym piszesz, bo takie praktyki to widziałam. Jednakże znalazłam w swojej okolicy taki Rossmann gdzie takie bitwy nie mają na szczęście miejsca i nie zdarzyło się jak na razie odpukać abym kupiła tam coś "macanego" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uważam, że wszelkiego rodzaju kosmetyki powinny być zaklejane. Po to mamy testery, jednak większość kobiet powiem dosłownie jest bezmyślna. I o ile nie zostanie zaklejony będą macać i otwierać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlatego nie lubię kupować kosmetyków w Rossmanie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie też to wkurza jak produkt jest macany i testowany, chociaż to nie tester. Nie kupuję takich rzeczy. Prawdę mówiąc to nie lubię takich wielkich sklepów do tego w czasie promocji bo zupełnie się tam gubię. Nie kupuję kosmetyków na zapas bo nie warto, tylko to co mi sie akurat kończy.

    OdpowiedzUsuń
  6. To prawda, to jest jakaś masakra dziewczyny na grupach nawet pisały, że przy nich ekspedientki np. otwierały nowy tusz i odkładały z powrotem ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Może kiedyś w końcu znajdą jakiś skuteczny sposób na zabezpieczanie kosmetyków przed takimi macantami. A najbardziej wkurzające jest jak niektórzy otwierają wszystko po kolei, a nawet nie szukają niczego konkretnego. Nie wiem może to takie nowe hobby :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie i bezsprzecznie się z Tobą zgadzam. Nikt z nas nie chciałby za taki produkt zapłacić nawet połowy jego wartości. Czasami producenci naprawdę bardzo dobrze zabezpieczają swoje produkty, ale czy to niektóre z nas powstrzymuje przed likwidowaniem takich zabezpieczeń? Niekoniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie lubię tego macania. Raz widziałam, jak kobieta otworzyła sobie lakier, pomalowała paznokieć i odłożyła lakier na półkę!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Wiolucja , Blogger