25 maja 2017

Wibo, Million Dollar Lips (#1)


Nie jest tajemnicą, że uwielbiam płynne pomadki o matowym wykończeniu.

Stąd też bez zastanowienia chwyciłam Million Dollar Lips, kiedy w końcu zobaczyłam, że na półce grzecznie czeka produkt w odcieniu brudnego różu - od momentu kiedy te pomadki wyszły na rynek, ciężko było mi zastać odpowiedni, niemacany egzemplarz w tym konkretnym kolorze...

Zanim zaczniemy - opis producenta:
Matowa pomadka do ust z długotrwałą formułą. Doskonała, aksamitna konsystencja gwarantuje precyzyjne pokrycie. Matowe wykończenie sprawia, że usta wydają się pełne, wyraziste i kuszą swoim urokiem. Bądź gotowa na spektakularny efekt matowych ust!
Opakowanie jest proste, z niezwykle minimalistyczną szatą graficzną i złotymi dodatkami. Warto pochwalić, że kolor zakrętki, odpowiada w jakiś sposób kolorowi pomadki. Niezłyjest też  aplikator, który  nabiera on dobrą ilość produktu i można nim nie tylko wypełnić usta, ale i obrysować nieco ich kontur.


Od razu się przyznaję, że najbardziej zachwyciłam się kolorem i po cichu zazdroszczę wszystkim tym, którzy zdobyli go szybciej ode mnie. Odcień brudnego różu to po prostu strzał w dziesiątkę! Idealnie nadaje się na co dzień i wygląda niezwykle naturalnie. Wibo poza tym konkretnym kolorem oferuje jeszcze pięć - dwa z nich weszły do oferty stosunkowo niedawno.

Pomadka przyjemnie, łatwo się rozprowadza i nie zasycha od razu, co - z perspektywy czasu - trochę mi przeszkadza. O szybkim wyjściu z domu, mając na sobie świeżo nałożoną pomadkę, bez zbędnego ubrudzenia zębów, twarzy, ubrań i tak dalej, i tak dalej... mogę zapomnieć. A jak już wyjdę bez uszczerbku na wyglądzie to jest to jeden z sukcesów życia codziennego i z chęcią zapisałabym to  na stronie „Dziękuję za...” w moim Bullet Journal! :-)

I... jakie było moje zdziwienie, kiedy, podczas powrotu z Juwenaliów, usłyszałam od swojego chłopaka coś w stylu: „O, taka godzina, a Ty masz jeszcze pomadkę na ustach”! :-) Co jak co, ale przyznać trzeba - kosmetyk wytrzymuje na ustach spokojnie kilka godzin i przetrwa niejeden posiłek popijany piwem w doborowym towarzystwie albo całusa znienacka.

Zauważyłam, że odpowiednia ilość tego produktu to taki sekretny klucz do sukcesu. Im mniej - tym lepiej, serio! Million Dollar Lips ma dziwną tendencję do sklejania ust i rolowania się, kiedy będzie go nawet odrobinę za dużo. Trochę jest mi też szkoda, że ten mat podkreśla każdą suchą skórkę, a usta przed i zaraz po aplikacji produktu potrzebują sporej dawki nawilżenia.

Pomadka kosztuje około 12 zł.

Mam trochę mieszane uczucia - z jednej strony nie dziwię się dlaczego ten produkt znikał z półek w zawrotnym tempie, ale z drugiej... jakoś tak... nie zawładnęła moim sercem w stu procentach. Chociaż kolor i trwałość powaliły mnie na kolana totalnie to z uwydatnianiem każdej możliwej suchej skórki i ubrudzeniem wszystkiego wokół tuż po nałożeniu pomadki nie jest mi po drodze.

A Ty, znasz Million Dollar Lips do Wibo? Jaki jest Twój ulubiony odcień? Daj mi znać!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Wiolucja , Blogger